ToksynaFM
Chillout & More
DJ Channel
Elektronika
New Romantic
PsyTrance
Nowości
| Relacja z Jazz Waves Festival... |
|
|
|
| Redaktor: szpalak | ||||||||||
| 05.10.2008. | ||||||||||
|
Pierwsze dwa dni festiwalu stały pod znakiem muzyki elektronicznej, która doskonale wpasowała się w cały program Jazz Waves. Najpierw w klubie Żak zaprezentował się twórca minimalistycznych i zarazem hipnotyzujących kompozycji, Frank Bretschneider oraz niebojący się eksperymentów w niezwykle przystępnej formie Daedelus. Ten pierwszy zaprezentował set pełen melodii opartych na trzaskach i mechanicznych strukturach, wspieranych przez surowe i proste wizualizacje dokładnie zsynchronizowane z muzyką. Natomiast słynący z uwielbienia dla stylu retro Daedelus, oprócz miksów utworów tak różnych artystów, jak Nirvana czy Depeche Mode, grał także swoje własne kompozycje, podając je publiczności w zawrotnie tanecznych a czasem bardziej eksperymentalnych wersjach. Pewne jest, że tej jesieni trudno będzie komukolwiek przebić jego koncert pod względem energii i panującej wśród publiczności (mimo że nie zgromadzonej bardzo licznie) żywiołowości. Dzień później w kościele św. Jana jako gwiazda wieczoru zagrał duet Jaki Liebezeit i Burnt Friedman. Friedman tworzył elektroniczne melodie na syntezatorach, wplatając w nie partie instrumentów, takie jak przetworzone gitary, czy małe pianino, które doskonale wyróżniały się na tle rozwlekłych, obrazowych melodii. Odpowiedzialny za rytm Liebezeit, otoczony zestawem perkusyjnym wygrywał rytmy dudniące na całą przestrzeń kościoła św. Jana. Ich występ uzupełniały wizualizacje Jeffersa Egana wyświetlane na kolumnach, ołtarzu i sklepieniu kościoła. Występujący tuż po nich Christian Prommers Drumlesson ożywił atmosferę w kościele – zaprezentował niezwykle energetyczną mieszankę muzyczną. Lider formacji, Christian Prommer szalejąc z radości grał na zestawie perkusyjnym, inni muzycy obsługiwali m.in. bongosy, kontrabas, czy klawisze. Minusem ich występu pozostała jedynie przestrzeń, w której odbywał się koncert – od samego początku do ich muzyki chciało się bowiem tańczyć, na co krzesła w przestrzeni kościoła nie bardzo pozwalały. Polski jazz atakuje Niezwykle istotnymi koncertami festiwalu Jazz Vawes były występy polskich formacji. I o ile do tych, które zagrały w ramach "Nocy Improwizacji" można mieć pewne zastrzeżenia (chociaż z drugiej strony muzyka przecież nie zna granic i trzeba próbować wszystkich jej odmian) o tyle poniedziałkowy wieczór w klubie Ucho był doskonałym potwierdzeniem, że polskich zespołów jazzowych nie ma się co wstydzić, a wręcz przeciwnie - należy je chwalić. Z tria Chromosomos, 100nka i Baaba, najbardziej "typowo" jazzowym był ten pierwszy, jednak muzycy kolejnych pokazali że pomysłów im nie brakuje. 100nka w niezwykły sposób połączyła grę na perkusji, kontrabasie i gitarze elektrycznej. Dźwiękowe tła z wygrywaną linią basu w towarzystwie perkusji nie tylko urzekały publikę, ale brzmiały niezwykle świeżo, co potęgowała ogromna liczba efektów wykorzystywana przez gitarzystę grupy, Tomka Lesa. Niewątpliwe wrażenie sprawiał perkusista formacji, Przemek Borowiecki, który oprócz standardowego wyposażenia swojego instrumentu nie bał się używać takich urządzeń jak chociażby... balonik, z którego z piskiem spuszczał powietrze. Niekwestionowaną gwiazdą wieczoru była warszawska Baaba. Muzycy tego zespołu, grający połączenie rocka, jazzu i elektroniki pokazali, że nie tylko nie brakuje im pomysłów na niebanalne kompozycje, ale także potrafią zaprezentować je w nietuzinkowy sposób. Macio Moretti grający na perkusji oraz Bartek Webber obsługujący sampler i gitarą elektryczną to nie kto inny jak członkowie słynnego Mitch & Mitch. W połączeniu z zawadiacką grą Piotra Zabrodzkiego na basie i Tomka Dudy na saksofonach i flecie zagrali kompozycje zarówno bardziej eksperymentalne, porywające swoim dynamizmem stricte rockowe kawałki oraz inne typowo taneczne, do których nie zabrakło chętnych aby bawić się pod sceną. Kwartet Spadającej Rzeki
(żródło: www.trojmiasto.pl, autor: Jakub Knera) |
||||||||||
| Zmieniony ( 22.08.2009. ) | ||||||||||
| « poprzedni artykuł |
|---|


słuchaj 














Festiwal Jazz Waves dał Trójmiastu jeden z najciekawszych muzycznych tygodni w tym roku. To inicjatywa Jarosława Tylickiego, niegdyś pomysłodawcy Gdynia Summer Jazz Days, na którym pojawiali się najlepsi jazzmani z całego świata. Po zakończonej pierwszej edycji jego nowego przedsięwzięcia – festiwalu Jazz Waves – można powiedzieć, że ta impreza również ma szanse dobić do grona najlepszych festiwali jazzowych w Polsce. Prawie tydzień muzyki na tyle różnorodnej, że praktycznie każdy wielbicieli niebanalnych brzmień powinien być zadowolony. Taneczne i elektroniczne rytmy, polskie nujazzowe formacje, niebanalni awangardowi goście z zagranicy – czy to nie wystarczające powody do zadowolenia?







